“Jak zerwać z cukrem” Molly Carmel- recenzja książki

“Jak zerwać z cukrem” Molly Carmel- recenzja książki

Na wstępie- przed przeczytaniem książki “Jak zerwać z cukrem?” (zresztą jak każdej innej) postarałam się pozbyć wszystkich kontrowersyjnych przekonań, które budził we mnie sam tytuł “Jak zerwać z cukrem?” i podejść do oceny jak najbardziej obiektywnie.

Książka zaczyna się od historii autorki, która od dziecka borykała się z nadwagą i po wielu dietach, obozach odchudzających i innego rodzaju próbach, w końcu znajduje swoją drogę i razem z “wyrzuceniem” ze swojej diety cukru i mąki udaje jej się zrzucić nadmiarną masę ciała i odnaleźć sens w swoim życiu i … w tym momencie nachodzi mnie mała refleksja. Czyżby zastępując słowo cukier i mąka eliminacją innej grupy produktów tak nie zaczyna się połowa książek a’la dietetycznych? Podobnie eliminacja cukru i mąki zmieniła życie nie tylko Molly, ale jej podopiecznych, których mniej i bardziej wzruszające historie możecie przeczytać na łamach książki

Program opracowany przez Molly zakłada 66- dni (bo podobno tyle czasu potrzeba na wdrożenie nawyku, chociaż ta teoria została już parę razy obalona), w czasie których podobno jesteś w stanie zmienić całe swoje życie, a przynajmniej swój dotychczasowy sposób odżywiania.

“Jak zerwać z cukrem”- dla kogo?

Dla osób, które lubią podejście zero-jedynkowe, nie do końca udany couching oraz … uroczyste przysięgi i ślubowania. Dodatkowo obwinianie produktów spożywczych za wszystkie niepowodzenia świata i czytanie dość kiepskich historii miłosnych.

Dlaczego nie?

W naszej praktyce dążymy do przekazania Wam, że dieta nie musi być zero-jedynkowa, co przeczy temu, co można przeczytać w książce: “cukier szkodzi dosłownie każdej komórce części Twojego ciała“, a o mące “zaprawdę jest ona jego zdrową bliźniaczką“. Zdrowy, zbilansowany i dostosowany do Waszych potrzeb sposób odżywiania nie musi wykreślać żadnych grup spożywczych (chyba, że ich nie lubicie!). Owszem, trzeba ograniczać cukier, jednak jeden batonik czy inny ulubiony produkt nie zniszczy Waszego sukcesu (ba! nawet jeśli jest spożywany sporadycznie może zapewnić Wam komfort psychiczny). Pamiętajcie, dieta to nie kara.

Nie spodobało mi się również demonizowanie słodzików. Nasze (potwierdzone naukowo zdanie) możecie przeczytać tutaj. Z treści podanej w książce “Według naukowców spożywanie sztucznych słodzików zwiększa wskaźnik masy ciała (BMI)” Jednak jest to badanie opublikowane w gazecie z … 1986 roku.

Czy coś mi się spodobało?

Lubię przekazywanie wiedzy w nietypowy sposób i zaintrygował mnie sam pomysł stworzenia książki żywieniowej w formie toksycznej historii miłosnej- związku z cukrem i przejścia przez wszystkie etapy- interwencji, planu wyzwolenia, zerwania i szczęśliwego happy endu.

Co więcej, Molly Carmel jest psychologiem i j podejście można znaleźć na wielu kartkach. Ćwiczenia, które proponuje można wykorzystać do tworzenia nowych nawyków.

Przykłady:

  1. Wypisanie własnych, zakorzenionych przekonań oraz ćwiczenia na równoważenie myśli.
  2. Tworzenie strategii na teraz i długoterminowych.
  3. Dość popularne pisanie listu pożegnalnego.
  4. Ustalenie wartości przewodnich.
  5. Plan odbudowy relacji.
  6. Mówienie o własnej wartości i poczuciu wdzięczności.
  7. Zachęcanie do planowania posiłków i tworzenie planu minimum oraz awaryjnego.

Spodobało mi się i zadziwiło nie demonizowanie owoców, czego się spodziewałam, po tego typu książce.

Parę cytatów: “Nie ma uniwersalnych rozwiązań- ani w życiu, ani w żywieniu. Każdy człowiek jest inny, ma własną historię, słabości i mocne punkty”. A także ten Alberta Einsteina “Nie możemy rozwiązywać problemów posługując się tą samą logiką, która doprowadziła do ich powstania“.

Posiłki zaproponowane w książce są dość proste.

Co w zamian?

W aspektach psychodietetycznych i radzenia sobie z niezdrowymi jedzeniem dużo bardziej przypadła mi do gustu pozycja “Psychodietetyka” Karoliny Gruszeckiej.

Dużo więcej wyciągnięcie też z kursu Magdy Hajkiewicz “Jak przestać bezmyślnie jeść słodycze?”.

“Jak zerwać z cukrem?” Co wyciągnęłam z książki?

Niewiele, ale użyte w tekście zdanie “żyjemy w świecie dietoporno” podbiło moje serce.

Warto wspomnieć, że dostałyśmy przedpremierową wersję przed ostateczną korektą i jej treść może ulec zmianie.

Dodaj komentarz